Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celach statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb osób odwiedzających.
Zmiany ustawień dotyczących plików cookie można dokonać w dowolnej chwili modyfikując ustawienia przeglądarki.
Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.
Zamknij
Dzisiaj jest wtorek, 16 października 2018

Kolejowa Toplista
Puls - nie jesteś sam!


1_procent


opp



 Przekaż Twój 1% dla naszego OPP - Program e-pity online do rozliczania PIT 2012



www.expresspaczka.pl
sebastian@expresspaczka.pl
Napisz do nas Galeria

08 X 2007 Gazeta Wyborcza

    Udany spacer szlakiem starej kolei                 

Chwasty, błoto i śmieci nie zniechęciły miłośników dawnej kolejki szprotawskiej. Około dwudziestu zielonogórzan wybrało się na niedzielny spacer wzdłuż zabytkowych torów

- Przyszłam na spacer, bo mieszkam tuż przy torach i pamiętam tę kolejkę. Byłam ciekawa jej historii. Do dziś wspominam, jak moje dzieci kładły na szynach aluminiowe złotówki i sprawdzały, czy nadjeżdża pociąg - opowiada pani Elżbieta Smykał, uczestniczka wyprawy.

Pierwszy przystanek - ul. Strzelecka. To tam znajdowała się tajemnicza, trzecia stacja Grünberg Schützenplatz. - Oficjalnie wiemy o 15 stacjach na trasie kolejki. Są jednak dowody, że było ich 16. Wygląda na to, że w Zielonej Górze były nie dwie, lecz trzy stacje - tłumaczy Mieczysław Bonisławski, szef Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w Zielonej Górze. Tu uczestnicy mieli okazję posłuchać o początkach kolejki. - W 1908 r. Fryderyk Lenz zaproponował projekt kolejki, który zaakceptowały ówczesne władze samorządowe - mówił Bonisławski. I tak, w 1910 r. ruszyła budowa linii, a dokładnie 1 października 1911 r. pojechał pierwszy pociąg pasażersko-towarowy do Szprotawy. - Co ciekawe, w rok zbudowano ponad 50 km torów - dodaje Bonisławski.

Kolejna stacja, ,,Zielona Góra Górne Miasto" znajdowała się przy zetknięciu ulic Jaskółczej i Ogrodowej. Był to główny dworzec, a zarazem najbardziej rozbudowany. Spacerujący mieli okazję obejrzeć archiwalne fotografie z 1920 r. Budynek, który został zbudowany na potrzeby dworca, stoi do dziś. Wprawdzie jest własnością PKP, ale mieszka w nim pewna rodzina. Na drzwiach wejściowych mieszkańcy powiesili charakterystyczny, dworcowy zegar. Dziś, przed budynkiem znajduje się tylny parking marketu Netto. - Niedawno można było zobaczyć tu stare tory i pociągi, tu, gdzie są garaże, kiedyś stała parowozownia. Niestety, dziś widzimy tylko wyłożony polbrukiem parking, który i tak jest zazwyczaj pusty. A szkoda, bo mógłby tu być świetny skansen, z którego korzystaliby również klienci Netto - ubolewali pasjonaci kolejki. Być może uda im się jednak wywalczyć małą dobudówkę starego dworca. - Marzy nam się, aby powstało tu muzeum starej kolei - mówi szef PTKraj. Na przystanku ,,Górne Miasto" spacerowicze usłyszeli niejedną ciekawą opowieść. - Pociągi przemieszczały się z prędkością 20 km na godzinę. Były także ograniczenia co do ładunku pojazdu. Któregoś razu miał tędy przejechać bardzo ciężki pociąg radziecki. Zielonogórscy kolejarze nie wyrazili zgody na przejazd i zaciekle bronili swojej decyzji. Doszło do strzelaniny, a kto wygrał, do dziś nie wiadomo - opowiadał Bonisławski.

Na ostatnim przystanku wycieczka zatrzymała się przy ul. Dworcowej. Gmach dawnego Królewskiego Urzędu Celnego, który oglądali spacerowicze, był prawdopodobnie sprzedany dla spółki kolejowej. Kawałek dalej, w miejscu, gdzie dziś znajduje się siedziba Straży Ochrony Kolei i szkoła kosmetyczna ,,Prestiż", znajdował się hotel dworcowy. Na starych fotografiach był widoczny jako pokaźny, atrakcyjny budynek. Tuż obok mieściła się maleńka budka, przypominająca kiosk. - Ten duży gmach to hotel, a prawdziwym dworcem była właśnie ta mała budka - objaśniał Bonisławski.

Spacer śladem kolejki przyciągnął sporą grupę zainteresowanych. - Pociągi i kolej to moja olbrzymia pasja. Nie mogłem przegapić takiej okazji - mówi Jakub Meliński, który na co dzień działa w Klubie Miłośników Komunikacji Miejskiej. Byli również tacy, którzy w spacerze uczestniczyli z powodów sentymentalnych. - Mój ojciec pracował na tej kolei i wielokrotnie mi o niej opowiadał - tłumaczy nauczyciel Marek Toporowicz. - Jestem wielkim pasjonatem i kolekcjonuję dokumenty o tej tematyce, ale nie wiedziałem np., że w środku miasta było aż 26 bocznic - mówi kolejny spacerowicz. Wszyscy byli bardzo zadowoleni z wycieczki. Już padły propozycje kolejnych historycznych wypraw. - W listopadzie przejedziemy się z Ochli do Jargoniewic, a może nawet do Radwanowa. Chciałbym także zorganizować wycieczkę śladem emblematów związanych z zawodami, jakie wykonywali zielonogórzanie - zapowiada Mieczysław Bonisławski.

PAULINA NODZYŃSKA (publikacja: 08 X 2007 r.)



Serwis powstał i funkcjonuje dzięki środkom finansowym Gminy wiejskiej Zielona Góra